Mój świat, widziany moimi oczyma, który tu pozostanie nawet wtedy, gdy będę tylko wspomnieniem tych którzy zechcą mnie pamiętać. Coś trzeba zostawić po sobie, ot, choćby ten mój zachwyt nad tym co wokoło. Jestem wdzięczna za możliwość odczuwania radości na widok kolejnego zachodu słońca lub kropli deszczu uwieszonej na płatku kwiatu. Dziękuję.
blog fotograficzny
poniedziałek, 28 marca 2016
buty... .

ojcostwo

szczęśliwej drogi już czas... .

wtorek, 15 października 2013
poranne mgły jesienne... .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 30 sierpnia 2013
XIV wiek i XXI wiek - Chotków

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 26 lipca 2013
33 metry... .

 

kilka kropel ... .

 

 

środa, 08 lipca 2009
tu i tam... .

wielka woda...




wściekła woda...





a słońce w tataraku...




i wiejski kościołek gdzieś na końcu świata...




i sielsko i anielsko...
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Żagań..., miasto moje a w nim... .





















niedziela, 21 czerwca 2009
zaciąg do pancerniaków:)

piątek, 12 czerwca 2009
weekendowo... .

s

Czechy - reztauracja w Hradku - zaobiadowanie...

d

Niemcy - Oybin - zwiedzanie...

s

czerwone skały w Oybinie - zachwycanie...

f

Czechy - centrum rozrywki w Libercu- odpoczywanie

v

w drodze do domu -  odlądanie się wstecz...

środa, 10 czerwca 2009
Jezioro Bodeńskie





















napotkane między zachodem, a zachodem...

tama



katedra ST.Blasiena




tunele w skałach




Donaueschingen




tu ma początek Dunaj





przed ratuszem







katedra nad Jeziorem Bodeńskim




promenada (j. bodeńskie)


Meersburg











j. Bobeńskie


gdzieś po drodze




panorama z pod kaplicy Kapelli





Konstanz nad jeziorem Bodeńskim






























Szwajcaria - Steinam Rhein






















Szwajcaria - wodospad na Renie... Rheinfall bei Schaffhausen





















wtorek, 09 czerwca 2009
Triberg... .

młyn z 1770 r.


 

 zegar w którym jest 20 elementów ruchomych..., inaczej mówiąc..., cyka, gra,

wiruje i zachwyca:)

 

 Triberg - miasto zegarów i przepięknych elewacji

 

a potem to już do największej atrakcji tego miasta czyli...,

wodospadu najdłuższego w Niemczech, który to spada sobie

z 160 metrów. Zaliczyliśmy każdy z metrów:)


 

 

 a po drodze przystanek na oddech i zdjątko:)

 a jak już na górze, to spojrzenie w dół i...

ładnie to pokazali!!! :)

 

i znowu w mieście..., chyba to autochton? :)

 

 

 a potem powrót i takie widoczki

po moich płaskich jak patelnia okolicach,

takie górki i dolinki to przyjemność :)

 

a kiedy zgłodnieliśmy, przystawaliśmy na parkingach to tego

przeznaczonych, gdzie i stolik, i ławeczka i tym razem ..., krówki:)

ale zgodność sąsiadowaniu była:) i...


przeżuwaliśmy zgodnie, ona trawę, my kanpki, a potem nawet zapozowała

wdzięcznie do portretu własnego:)

 
1 , 2